Data dodania: 2011-12-13
Prywatny inwestor odbudował średniowieczny zamek w Giżycku. Zlokalizowany nad brzegiem Kanału Łuczańskiego obiekt jest najstarszą budowlą w Giżycku. Zbudowany został w XIV wieku. Jednak został on zaniedbany na tyle, że w 2007 roku dwukrotnie dochodziło do zawalenia się ścian.
Prokuratura prowadziła nawet w tej sprawie dochodzenie, ale uznała, że
właściciele zabytku zmieniali się tak szybko, że nie da się ustalić, kto
odpowiada za doprowadzenie zamku do ruiny i umorzyła postępowanie.
Podczas adaptacji zrujnowanego zamku na hotel należało m.in. wbić pod
zamek betonowe pale, bo grunt pod nim zaczął osiadać. Z powodu wysokiego
poziomu wód gruntowych (teren jest otoczony jeziorami), podobne
umocnienia wykonano także pod obiektami, które dobudowano - m.in.
basztą.
12 grudnia nastąpiło otwarcie czterogwiazdkowego hotelu. Hotel
oddaje do dyspozycji gości 70 stylowo wyposażonych pokoi, restaurację z
oranżerią, basen, mediSPA a także kręgielnię i klub nocny. Burmistrz Giżycka, pani Jolanta Piotrowska stwierdziła w rozmowie z PAP: "Cieszę się, że taki obiekt zaczyna działać w Giżycku, jest on uzupełnieniem naszej oferty turystycznej".
Aby nawiązać do żywej w Giżycku i na całych Mazurach legendy mówiącej,
że św. Brunon z Kwerfurtu zginął z rąk pogan nad brzegiem Niegocina w
1009 roku, hotel nazwano St.Bruno.
Urządzony w giżyckim zamku hotel jest trzecim tego typu obiektem w woj. warmińsko-mazurskim. Od kilku lat z sukcesem działa hotel w pokrzyżackim zamku w Rynie, a wiosną na przedzamczu zamku w Lidzbarku Warmińskim otwarto hotel "Krasicki".
Wszystkie te obiekty przed przekształceniem je w hotele były w złym
stanie i wymagały wielkich nakładów finansowych, jednak hotelarze
zgodnie twierdzą, że inwestowanie w zabytkowe obiekty ma sens. Jest
bowiem grupa turystów, którzy dysponują sporymi pieniędzmi i chcą
odpoczywać w niebanalnych, luksusowych wnętrzach. Do niedawna takich
turystów na Mazurach nie było.
O adaptowaniu zamków na hotele różne zdanie mają konserwatorzy zabytków:
jedni uważaj, że obiekty te zyskują nowe funkcje, żyją i nie popadają w
ruinę. Według innych - hotelarze tak głęboko ingerują w materię
zabytku, że po adaptacji na hotele budynki te niewiele mają już z
zabytkami wspólnego.
Źródło: propertynews.pl